„Maturzyści na wykładzie. Grzegorz pyta.”

admin

W piątek 24 stycznia uczniowie klasy 3 A naszego CXXXVII LO byli na wykładzie. W dużej sali urzędu gminy na Targówku prof. dr hab. Janusz Gęsicki wygłosił naukową orację na temat dorosłości, pod jednoznacznie brzmiącym tytułem: „Na progu dorosłości”.

Wśród gości była też młodzież innych szkół średnich. Jednak wszyscy, niezależnie od „pochodzenia”, słuchali Profesora z niezwykłą uwagą. A ten, spokojnym i rzeczowym tonem, nakreślał różne aspekty dojrzewania, przekraczania bariery dzieciństwa na drodze ku dorosłości. Omawiał mechanizmy, liczne zachowania, potrzeby, zagrożenia i niewiadome, jakie czyhają na młodzież w tym trudnym dla nich okresie. Padały rozmaite terminy fachowe, teorie wysilające do granic możliwości potencjał abstrakcyjnego myślenia młodych słuchaczy – na szczęście wszystko przebiegało pomyślnie.

Wreszcie Profesor skończył i poprosił o pytania. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że tylko nasza grupa zadawała uczonemu pytania. Już pierwsze było dość frapujące, gdyż poruszało zjawisko regresywności dorastania, ucieczki w dziecięcość. Ale Profesor, powołując się na kilka badań, doskonale rzecz naświetlił i skomentował.

Pytania zadał też Grzegorz zyskując od razu aplauz widowni. Także w tym przypadku wykładowca dłuższą chwilę szukał w pamięci trafnej repliki, ale Grzegorz zadawał natychmiast nowe pytania, wyraźnie podkreślając swoją dociekliwość i oczekiwanie na precyzję odpowiedzi. Znów otrzymał brawa.

„Na progu dorosłości” okazało się ciekawą przygodą edukacyjną i miłą dla nauczycieli aktywnością naszych uczniów. Kreatywność publiczności takiego wykładu była chyba najlepszym dowodem, że nasi maturzyści są już tej dorosłości bardzo blisko…

DZU

Czas na łyżwy!

admin

Zarządzenie w sprawie promocji dla grup zorganizowanych korzystających ze sztucznego lodowiska Ośrodka Sportu i Rekreacji m. st. Warszawy w Dzielnicy Targówek.

„Nowy rok, Nowy WUP!… A garnitur, Grzegorzu?”

admin

W czwartek 16. stycznia odbył się Wieczór Uczniowskiej Poezji. Tradycyjnie w kameralnym gronie i przyjacielskiej atmosferze młodzi oraz ciut starsi twórcy i fani poezji dzielili się swoimi wierszami, a także wspólnie je omawiali.

Tym razem specjalnym gościem była debiutująca na spotkaniu uczennica Anita Kadej z klasy 3/2. Jej utwory wnikliwie czytane, analizowane pod kątem budowy, zastosowanych środków poetyckich, warstwy znaczeniowej okazały się prawdziwą ucztą dla interpretatorów! Spokój, refleksje bijące z wierszy mile zaskoczyły odbiorców, a obecne w tekstach Anity wyszukane metafory uruchomiały wyobraźnię i sprawiały zmysłom dużą przyjemność.

Utwory Anity okazały się interesujące i mocno zindywidualizowane. Uświadomiły po raz kolejnym wszystkim, jak niezwykłym narzędziem jest słowo, którego siła i bagaż emocji zdają się być nie do przecenienia…

Również w tym tonie można powiedzieć o tekstach Grzegorza. Nasz „weteran” WUP-ów jak zwykle zaprezentował wiersze nasycone ekspresją i akcentami prowokacji językowej. Burzliwe w budowie i stylu utwory nie mogły pozostawić słuchaczy bez reakcji.

Zupełnie inaczej brzmiały poezje Andrzeja. Jasny liryczny przekaz dotykał spraw pozornie zrozumiałych, lecz jakże ważnych i powszechnych. Andrzej nie boi się nam postawić śmiałych pytań – o prawdziwość naszego życia, o szczerość, o strach spojrzenia w lustro…

Wreszcie twórczość Aleksandra… Jego „Chwila” to spontanicznie powstały podczas WUP-u wiersz o granicach ludzkiego dążenia do doskonałości, o „butelce goryczy”, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie jako napój, tak inny od ambrozji, a jednak z którym musimy się zmierzyć…

Na każdym WUP-ie kontrujemy strawę duchową jakąś „używką” dla ciała. Tym razem swoistym przedstawicielem vanitas był popcorn – pyszny, gorący, dopiero co wyjęty z mikrofali. Największym fanem tego przysmaku okazał się nasz naczelny katastrofista, Grzegorz, który powtarzał tylko co chwilę: ja tylko troszkę, bo muszę się zmieścić w garnitur na studniówkę…

Następny WUP już 6. Lutego. Być może już w nastrojach walentynkowych. Zapraszamy zatem wszystkich chętnych, bo nie zabraknie tym razem chyba wdzięcznych erotyków

dzu

„Dorastanie pełną gębą, czyli nauka wiązania krawatu i przygotowania do studniówki”

admin

Nowy Rok, Matura, Studniówka – tak kojarzy się tegorocznym maturzystom pierwszy miesiąc 2014 roku. Z racji, że i studniówka a tym bardziej matura pukają do drzwi coraz głośniej dnia 8 stycznia przyszli abiturienci odbyli warsztat na temat, jak należycie się przygotować do balu studniówkowego.

Początkowo całe zajęcia opierały na doradzeniu naszym uczniom z 3A, jak się ubrać i zachować na tak wyjątkowym bankiecie. Uczniowie, wiadomo, jak to uczniowie, reagowali różnie na owe zajęcia, więc niektórym zdarzyło się „przysnąć”. Wykładowczyni, która prowadziła zajęcia, aby obudzić uczniów przed dzwonkiem musiała szybko coś wymyślić. Na efekty jej inwencji nie trzeba było długo czekać, otóż po chwil zastosowała terapię szokową i na rzutniku Pani zaprezentowała nam przykłady źle dobranych strojów. Niektóre były naprawdę drastyczne. Za szeroki biały garnitur na masywnym młodym człowieku, który mimo młodego wieku miał na głowie siwiejące włosy, (kto wie czy to był uczeń, czy jakiś profesor) to dla licealistów była iście dantejska scena. Jednak po krótkiej chwili przerażenia na twarzach pojawił się uśmiech, ponieważ przyszedł czas na najbardziej znienawidzoną przez mężczyzn czynność, czyli wiązanie krawata.

Dzięki klarownym instrukcjom Pani profesor taka tortura stała się dziecinnie łatwą zabawą, wywołującą wiele śmiechu i dobrego nastroju, dzięki której uczniowie zapomnieli o fakcie, który często wprawia naszych milusińskich w depresję, czyli ostatnie minuty dnia w szkole, a jak powszechnie wiadomo, młodzieńcy uczęszczający do naszego liceum nie lubią rozstawać się ze szkołą i każda ostatnia lekcja, a tym bardziej jej ostatnie 5-10 minut kończy się morzem łez, zwłaszcza dziewcząt, które płaczą za silnymi sportowcami, jak Danusia w Krzyżakach, która w celu uratowania ukochanego od śmierci z miłości rzuciła mu na głowę białą chustę, co w ówczesnych czasach oznaczało, iż chce wyjść za niego za mąż i ratowało go od śmierci.

Może czas na śluby to nie jest, ale może zawiązany krawat przez partnerkę, z którą młody gentleman pójdzie na bal doda otuchy i wspomoże ich w osiąganiu dobrych wyników w nauce (a jak wiadomo dla ucznia zagrożenie i matura z matematyki jest równoznaczne z karą śmierci, na jaką był skazany bohater sienkiewiczowskiej powieści)…. i nie pomyleniu kroków w polonezie.

Grzegorz Cyga kl 3A LO