Maria Bułyk

„Zakończenie inne niż wszystkie. Szkoła, uczniowie, rodzice – Schuman.

Czyli żartobliwy felieton Kasi na pożegnanie.”

Zaczęło się od krzyku przerażenia. Paweł, niedoszły morderca sygnałowej Kartki Niezbędnej, został jednak szybko powstrzymany, a ofiara przeżyła – można było wprowadzić poczet i rozpocząć uroczystość zakończenia, co samo w sobie już brzmi nieco zagadkowo, ale koniec też musi się kiedyś zacząć. Większość pogubiła gdzieś myśli. Tak to już bywa, gdy samemu nareszcie dotrze się do momentu przełomu i opuszczenia murów szkolnych – zazwyczaj patrzy się na wydarzenia z boku, jakby wcale nie było się ich uczestnikiem…

Po wprowadzeniu pocztu sztandarowego i odśpiewaniu hymnu przekazaliśmy sztandar następcom, uczniom klas pierwszych liceum, w czym bardziej spostrzegawczy mogli się doszukać pozornej niewielkiej oznaki nepotyzmu w gronie już byłych uczniów: najprawdopodobniej właśnie w związku z tym zastępstwem – siostra z 1A za siostrę z 3A – Pani Krzyszczuk uroniła łzę. Wysłuchaliśmy przemówień pożegnalnych – Pani Dyrektor, Rodziców i Karola z 2A, który udzielił nam cennych rad na ten zbliżający się trudny czas. Szczęściarzu, Tobie został jeszcze rok, my mamy maturę już za kilka dni…

Nareszcie nadszedł moment odbioru świadectw. Tych z poważnym napisem, przypominającym, że są to dokumenty „potwierdzające uzyskanie wykształcenia średniego”. Matko kochana, ależ to definitywnie brzmi! Obydwie klasy stały już z tymi oficjalnymi dokumentami na środku sali, poza trzema osobami ze środków list. Dwie mogły przycupnąć przy rzędzie zasiedzonym (to jest dobre słowo!) przez rodziców, ostatnia nie miała tyle szczęścia, zostawiona sama sobie pośrodku 30 pustych krzeseł. W niektórych głowach mogła pojawić się ta irracjonalna myśl – no to będą powtarzać kolejny rok. Ale nie! Do wręczenia zostały jeszcze paski, czyli świadectwa z wyróżnieniem – dla Wiktorii (zwyciężyła!), Grzegorza i wyłączonej z rzeczywistości autorki, która pisze dla Was artykuł po raz ostatni (w tym miejscu można odetchnąć z ulgą).
Nagrodę Dyrektora otrzymały w tym roku prawniczo-społeczne dusze – Julia, która sprawiedliwie nam przewodziła przez tyle czasu i Grzegorz, na którego zawsze można było liczyć i który, już drugi raz w tym dniu wychodząc na środek, stał się gwiazdą wieczoru popołudnia.
O sobie nie napiszę, bo nie wypada. Uznajmy to za pożądaną skromność – [choć średnia 5,46 jednak wymaga podkreślenia! – przypisek  DZU].

„Ale to już było” śpiewali z Zuzią z 2A wszyscy. Można było płakać. I tak to się skończyło.

Kasia Szafrańska, była 3A

Skip to content
This Website is committed to ensuring digital accessibility for people with disabilitiesWe are continually improving the user experience for everyone, and applying the relevant accessibility standards.
Conformance status